Strony

29 czerwca 2017

Legenda Rozdział trzeci: Nowe czasy - "Złoty Wiek"

Od jakiegoś czasu nikt w Abolos nie mógł spać spokojnie. Coraz częściej przychodziły pogłoski o wojsku Soloby szykującym się do napaści. I tak dobrze że od ostatniej groźby minęło 5 lat, ale to jednocześnie znaczyło że król Malonimus był lepiej przygotowany.
Przez ostatnie 5 lat, odkąd została generałem, Mari zdążyła pokazać na co ją stać. Świetnie walczyła i trafnie przewidywała strategię przeciwnika, dostosowując własną. Ludzie ją uwielbiali a przeciwnicy zaczęli doceniać jej umiejętności. Miała prawdziwy talent.
Jednak król Soloby był zdania że wojsko z dziewczyną jako wodzem jest słabe i bardzo łatwo je pokonać. Nie słuchał swoich doradców, którzy ostrzegali go żeby nie lekceważył umiejętności Mari. Postanowił dać nauczkę młodej księżniczce, która jego zdaniem, nigdy nie powinna objąć tego stanowiska. Więc pewny swego triumfu szykował się do najazdu na Abolos. Szykował się pięć lat, mając na uwadze że król też weźmie udział w tej bitwie, a może mając nadzieję że umrze a młody następca, niedoświadczony, nie zdoła odeprzeć ataku.
Gdy do zamku dotarła wiadomość że wojska Malonimusa przekroczyły granicę Abolosu, król Ramadantys zebrał swoich żołnierzy i wyruszył im na przeciw. Mari i Kryspin objęli dowództwo nad mniejszymi oddziałami. W czasie gdy armia Soloby przekraczała rozległą dolinę, oddziały Mari i Kryspina, które wyruszyły jako pierwsze, zajęły pozycje po jej bokach. Tak że szli równolegle do nich, kryjąc się w lesie rosnącym na stokach doliny. Gdy reszta armii Abolosu podeszła bliżej, żołnierze Soloby zostali zaatakowani bez uprzedzenia z trzech strom równocześnie. Tego Malonimus się nie spodziewał. Nie miał nawet czasu uformować szyków.
Dumny władca został pokonany. Gdy zrozumiał że bitwę ma przegraną, z garstką swoich którzy ocaleli uszedł do ojczyzny, w duchu poprzysięgając zemstę za swą porażkę.
Jednak Abolos, mimo wspaniałego zwycięstwa, nie miał powodów do radości. W tej bitwie zginął król Ramadantys. Bitwę nazwano "bitwą w dolinie północy".
Po pogrzebie szykowano się do kolejnej uroczystości jaką była koronacja nowego króla. Nie była ona jednak tak uroczysta, ze względu na panującą w całym kraju żałobę.
Kryspin od dawna wiedział że zostanie królem, ale teraz przed koronacją nie był pewny czy sobie poradzi.
W pewnej chwili do jego komnaty weszły Ami i Mari.
-Co ty tu jeszcze robisz? Wszyscy już się zgromadzili. - spytała Mari.
-Nie dam rady. Ojciec został królem mając 40 lat. Ja mam tylko 25.
-A ja mając 15 zostałam generałem. Musiałam sobie poradzić.
-Ale ty masz do tego talent. Bycie królem to całkiem inna bajka.
-Nikt nie powiedział że będzie lekko. - zauważyła Ami. - No chodź już, nie wypada żeby przyszły król spóźnił się na swoją koronację.

Koronacja nie różniła się zbytnio od nadawania stopni rycerskich. Tylko tyle że przewodniczył duchowny a nie król.
Kryspin uklęknął przed duchownym, a ten wypowiadając oficjalną formułę włożył mu na głowę koronę na oczach zebranych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz