Sofia spacerowała po terenie Warszawskiego zoo, z dwójką swoich półrocznych kociąt - Kalą i Azulem. Urodziły się półtora roku po tym jak Amor pojechał do innego zoo.
Nagle, gdy przechodziła obok wybiegu gibonów, zauważyła jakiegoś lwa który rozmawiał z gibonami. Postanowiła zaryzykować:
-Hej, - wyszła zza krzaków - mogę się włączyć do rozmowy?
-O, cześć Sofia. - powiedziała jedna z małpek.
-Cześć. - odparła lwica.
-Zmieniłaś się. - powiedział nagle lew. Sofia dopiero teraz zauważyła że ten od jakiegoś czasu uważnie się jej przygląda.
-A ty, to nie? - dopiero teraz go poznała. Amor bardzo się zmienił przez ostatnie dwa lata. Lwica zawołała młode.
Lwiątka nieśmiało wyszły z kryjówki i od razu schowały się za matkę.
-To moje dzieci. - przedstawiła maluchy Sofia. - To Azul, a to Kala.
-Znasz go, mamo? - zapytał Azul.
-Oczywiście. To brat waszego ojca...Słuchaj Amor, jeśli nigdzie ci się nie spieszy to może się przejdziemy?
-Nie, nigdzie mi się nie spieszy.
***
Szli główną aleją. Nie wiedzieli jednak że nie są sami. Jakieś 50 metrów za nimi (kryjąc się) szedł Zulus. Miał z bratem dobre relacje ale nie mógł go poznać. W pewnym momencie widocznie się zdradził bo lew odwrócił głowę, a chwilę później zaczął iść w jego stronę. Zulus wyszedł mu na przeciw.
-Łał, zmieniłeś się.
-Amor? Jakim cudem wcześniej cię nie poznałem?
-Tego nie wiem...
-Jaka miła rodzinna scenka. - jakiś głos przerwał Amorowi.
Wszyscy odwrócili się jak na komendę. Przed nimi stał jakiś sęp. A nie było ich w tym zoo.
-Cześć, kim jesteś? - Azul wysunął się do przodu. Ale Amor go zatrzymał stawiając przed nim łapę. Lwiątko spojrzało na Amora ze zdziwieniem. Podobnie jak pozostałe lwy.
-Śledziłeś mnie, Spajk?! - warknął na niego Amor.
-Tak cię to dziwi?
-Dobra, chodźmy stąd. - powiedział Amor.
Ale ptak przefrunął nad nimi i zastąpił im drogę.
-A dokąd się wybieracie? - spytał.
-A ty, dokąd? - powiedział Amor, któremu udało się podejść go od tyłu.
Spajk obejrzał się za siebie. Zauważył że lew trzyma łapę na jego ogonie.
-Ej, Amor, bez żartów.
-Wiesz chyba co to znaczy, hm?
-Może się jakoś dogadamy?
Amor puścił go a Spajk natychmiast odleciał w sobie tylko wiadome miejsce.
-Kto to był? - zapytał Zulus.
-Mój sąsiad z nowego zoo. Mimo że jest strachliwy i na ogół poddaje się jeśli zagrozi mu się utratą piór; nie należy go jednak lekceważyć. Jednych się boi, a inni muszą się bać jego.
Zulus dopiero teraz zauważył że Amor ledwo stał na łapach.
-Sofia, weź dzieci na spacer. - zwrócił się do lwicy. Gdy zostali sami, chwilę przyglądał się bratu, a potem powiedział:
-Musisz mi wszystko opowiedzieć. Ale może najpierw pójdziemy do domu. Nie wyglądasz najlepiej.
-Nie, nic mi nie jest.
-Przecież widzę że ledwo stoisz. Chodź.
***
W grocie Amor z ulgą położył się na zimnej skale. Był zmęczony, ale nie podejrzewał że tak to po nim widać.
-Co się właściwie stało? - spytał w pewnej chwili Zulus.
-Szedłem na około, w razie gdyby Spajk poleciał za mną. Ale jak widać, on i tak mnie znalazł.
-Ale z Płocka do Warszawy nie jest chyba aż tak bardzo daleko? - zdziwił się Zulus.
-Szedłem na około. - powtórzył jego brat. - Przez kilka tygodni i bez większego postoju.
-W jakim sensie "na około"? - nie zrozumiał Zulus.
-Na około Warszawy, na początku w promieniu 100 km, stopniowo zmniejszając odległość od miasta.
-Ale po co tak?
-Poznasz Spajka lepiej, to zrozumiesz. - Amor chciał już zakończyć tą dyskusję.
-Opowiedz mi o nim. - Zulus nie dawał za wygraną.
Amor pomyślał chwilę.
-Dobrze, opowiem ci. - powiedział a po chwili dodał:
- Ale jutro. To długa historia, a sam mówiłeś że "ledwo stoję". Aż tak to było widać?
-Przepraszam. Po prostu byłem ciekaw. Ale powiedz mi jedno. Czy Spajk stanowi zagrożenie dla lwiątek?
-Trudno powiedzieć. Teoretycznie nie powinien, ale lepiej na niego uważać. Na razie do mnie się przyczepił, ale sprawia wrażenie jakby trochę się mnie bał.
Po chwili milczenia Zulus wyszedł na zewnętrzny wybieg i położył się na szklanej kopule, znajdującej się na tymże wybiegu.
Po jakimś czasie dołączyła do niego Sofia z kociętami. Dorośli rozmawiali, dzieci się bawiły.
Nagle Kala krzyknęła:
-Tato, uważaj!
Zulus odwrócił głowę ale w tej samej chwili coś wylądowało mu na grzbiecie. Był to ten sam sęp którego już dzisiaj spotkali.
Lew w mgnieniu oka się podniósł, próbując zrzucić z siebie ptaka.
Po kilku minutach Spajkowi znudziło się drażnienie lwa. Przefrunął na gałąź i powiedział:
-Co to miało znaczyć? Nie znasz się na żartach?
-To niebyły żarty! - warknął Zulus.
-Tak ci się tylko wydaje. - odparł Spajk i gdzieś odleciał.
-O co mu chodziło? - spytała Sofia.
-Nie wiem. - odparł Zulus. - I nie obchodzi mnie to. - Zerknął na gałąź na której przed chwilą siedział ptak. - Ale, możesz mi wierzyć, jeśli on wpadnie w moje łapy, będzie miał poważne kłopoty.
***
Na drugi dzień rano Amor opowiadał reszcie wydarzenia ostatnich dni.
-Przed wyjazdem do Płocka umówiliśmy się z Zulusem że wrócę gdy coś będzie nie tak. Słyszałem rozmowę Kalego i Spajka - dwóch sępów i moich sąsiadów z Płocka. Z kądś wiedzieli gdzie mieszkałem wcześniej i planowali tu przylecieć. A z tego co o nich wiem, wynika że ta dwójka do delikatnych nie należy. Postanowiłem więc ich przypilnować.
-Nie musiałeś. Nie zgubię się.
-Ała!...Mamo!!
Tego się nikt nie spodziewał. Spajk widocznie wkradł się do pawilonu lwów i nagle złapał Kalę za kark i uniósł do góry, poza zasięg kotów. Cała akcja trwała zaledwie 5 sekund. Dopiero krzyk lwiczki wiszącej w powietrzu w szponach Spajka, zwrócił uwagę pozostałych.
-Postaw ją! - zażądał Zulus.
-Mamy z tym lwem niewyrównane rachunki. - odparł na to Spajk wskazując skrzydłem na Amora. - Puszczę ją jeżeli on wróci ze mną.
-Za dobrze cię znam. - powiedział Amor. - Wcale tego nie zrobisz.
-Zobaczymy. To jak, idziesz?
Amor bez słowa zaczął iść w stronę wyjścia. Sęp poleciał za nim, nadal trzymając w szponach przerażonego kociaka.
Sofia zaczęła iść za nimi ale Zulus zastąpił jej drogę.
-On porwał naszą córkę! Przepuść mnie!
-Ten ptak nie może cię zobaczyć. Pamiętaj....I nie krzycz tak bo cię usłyszy.
-Nie zobaczy i nie usłyszy. Zostań tu z Azulem.
***
Jechali do Płocka na dachach samochodów. Kala na grzbiecie Spajka; zbyt przerażona by próbować ucieczki, a Amor obok nich.
W pewnej chwili, gdy samochód na dachu którego siedzieli, zatrzymał się na światłach, Amor zauważył na poboczu Sofię. Lwica podeszła do boku pojazdu.
-Pojedź za nami do zoo i ukryj się gdzieś w pobliżu. I pilnuj żeby nikt cię nie zauważył. - szepnął do niej Amor.
-Oby ten twój plan wypalił. - odparła Sofia również szeptem.
***
Gdy tylko przyjechali na miejsce, Spajk zaniósł Kalę na swój wybieg. Lwiczka schowała się w kącie woliery.
Podczas gdy Spajk pokazywał "zdobycz" swemu szefowi Kalemu; Amor musiał wytłumaczyć parę rzeczy Fionie i Lali, z którymi mieszkał. Nie mógł ich jednak znaleźć a nie chciał oddalać się od bratanicy.
Gdy Kali zauważył w pobliżu lwa, podleciał do niego i usiadł na jego grzbiecie. Kot jednak dość dobrze znał pomysły Kalego i nie bronił się. Wszedł do woliery sępów ale gdy teraz próbował zbliżyć się do lwiątka lub z powrotem do do wyjścia, Kali dziobał go gdzie się dało. Amor położył się więc i ignorował wszelkie próby sępa mające na celu sprowokowanie go. W tym samym czasie drugi sęp ponosił szereg niepowodzeń podczas prób wywabienia lwiątka z kryjówki. Trwało to wszystko dobrych kilkanaście minut.
-Co tu się dzieje? - usłyszeli za sobą czyjś głos. Po chwili oczom zebranych ukazały się dwie lwice. Fiona i Lala. Nie było najmniejszej wątpliwości że to jedna z nich zadała ostatnie pytanie.
-Nie wasza sprawa. - odparł Kali.
-Owszem, nasza. Skąd wy macie to lwiątko?
-Zupełnie nie wiem o czym mówisz. - powiedział Spajk, zasłaniając sobą lwiczkę.
-Amor, może ty nam wyjaśnisz?
-To mnie się pytasz, Fiona? - odparł lew i nieznacznie zerknął na Kalę i Spajka. Lwice wiedziały co to znaczy. W mgnieniu oka rzuciły się na oba ptaki.
Gdy sępy były zajęte walką z lwicami, Amor podszedł do Kali i mimo oporów i protestów lwiczki, ujął ją za kark i zaniósł do jaskini w pawilonie lwów. Kazał jej tam zaczekać a sam poszedł do wyjścia z zoo, gdzie ostatnio zauważył Sofię. Zawołał ją i oboje wrócili do Kali. Lwiczka wyszła dopiero wtedy gdy usłyszała wołanie matki.
***
Cała piątka (trzy lwice, Amor i Kala) siedzieli w jaskini w pawilonie lwów..
-Czekamy na wyjaśnienia. - oznajmiła Lala.
-Więc tak. - zaczęła Sofia. - Jeden z tych ptaków porwał moją córkę...
Sofia opowiedziała całe zajście w Warszawie. Gdy skończyła, Fiona powiedziała:
-Jak coś, możemy wam pomóc. Nie zaszkodzi też jeżeli pojedziemy do was. Ale teraz musimy poczekać. Mała jest chyba zmęczona.
-A tamci?
-Jak dotąd nie próbowali jeszcze wchodzić do jaskini.
Na tym rozmowa się skończyła. Nie była to jeszcze noc ale wszyscy poszli spać.
Jakąś godzinę później do pawilonu lwów zakradł się Spajk. Kala spała najbliżej wyjścia więc Spajk uznał że będzie łatwo. Delikatnie, żeby nie zbudzić lwiątka, złapał go szponami za grzbiet i uniósł do góry, odlatując. Nie zauważył jednak że podczas wykradania Kali, rozkładając skrzydła żeby w razie czego nie zauważyli od razu co się dzieje, nie wiedząc o tym łaskotał piórami Amora po nosie i obudził go.
Amor domyślił się co się dzieje, nadal jednak nie zdradzał że nie śpi. Gdy tylko Spajk poleciał, lew obudził towarzyszki. Umówili się że Sofia, Lala i Fiona zatrzymają Kalego i później także Spajka. Amor miał pójść za Spajkiem i odebrać mu lwiątko a potem wrócić z Kalą do Warszawy. Lwice miały spowolnić oba ptaki i dołączyć po drodze do Amora i Kali.
***
Gdy Amor wyszedł poza wybieg, Spajk był już dość daleko ale lew szybko go zauważył. Śledził go przez całą drogę do parku.
***
Przez park płynął dość głęboki strumień o silnym nurcie. Spajk zostawił swoją "zdobycz" na jednym z większych kamieni znajdujących się pośrodku strumienia i wrócił po swojego szefa.
***
Co prawda strumień był głęboki ale nie dla dorosłego lwa. Amorowi łatwo poszło wydostanie Kali na brzeg. O wiele trudniej było przekonać ją do pójścia za nim. Był dla niej obcy i bała się go. Ciągle dopytywała się o matkę.
-Musimy wsiąść do pociągu jadącego do Warszawy zanim te sępy tu wrócą. - próbował przekonać siostrzenicę. Nie było łatwo ale Kala w końcu zrozumiała że niema wyjścia i że musi zaufać obcemu dla niej lwu.
***
Lwicom udało się dojść na stację w ostatniej chwili.
Jednak, gdy wysiadali w Warszawie, okazało się że przebiegłe ptaki siedziały na dachu. Teraz gdy lwy wyszły z pociągu, oba sępy przypuściły atak.
Gdy tylko zaatakowały, Sofia pobiegła z Kalą do domu. Godzinę później wrócili też Amor, Fiona i Lala.
***
Późnym popołudniem lwice siedziały w pawilonie i rozmawiały, Kala spała między przednimi łapami matki a Azul był zmuszony bawić się sam.
Zulus natomiast siedział na zewnętrznym wybiegu. W pewnym momencie obok niego położył się Amor.
-Wyjaśnisz mi? - Zulus spytał brata po dłuższej chwili.
-Widzisz... - zaczął Amor. - Oni mają coś do mnie chociaż nie wiem co dokładnie. Skądś dowiedzieli się gdzie się urodziłem i wychowałem i teraz pewnie będą was nachodzić tylko po to żeby zrobić mi na złość...Niezależnie czy będę tu, czy gdzie indziej.
-Czyli będziemy musieli na nich uważać. - podsumował Zulus. - A, powiedz mi, co teraz z nimi się dzieje? - zapytał po chwili.
-Spuściliśmy im małe lanie. - odparł Amor. - Oba uciekły w kierunku Płocka...ale...kto ich tam wie...
-Ale czego właściwie oni chcą od ciebie?
-Sam nie wiem. Wymyślają coś. Jesteśmy sąsiadami więc podejrzewam że to coś chyba w tym kierunku.
Nagle obydwu kotom spadło coś na plecy. Okazało się że to Spajk i Kali.
-Nie no, wam już całkiem odbija. - zdenerwował się Zulus.
-O co ci chodzi? - zdziwił się Kali. - Nam chodzi tylko o niego. - wskazał na Amora. - Do was nic nie mamy.
-A co on wam zrobił? - zapytał Zulus.
-Nam nic. Po prostu się nie lubimy. - odparł Spajk. - Poza tym lubimy robić mu na złość.
-To dobra, my lecimy do domu. Cześć! - powiedział Kali i oba ptaki wzbiły się w powietrze.
-Nie rozumiem ich. - stwierdził Zulus gdy sępy zniknęły im z oczu.
-Ja też nie.
-Widzisz... - zaczął Amor. - Oni mają coś do mnie chociaż nie wiem co dokładnie. Skądś dowiedzieli się gdzie się urodziłem i wychowałem i teraz pewnie będą was nachodzić tylko po to żeby zrobić mi na złość...Niezależnie czy będę tu, czy gdzie indziej.
-Czyli będziemy musieli na nich uważać. - podsumował Zulus. - A, powiedz mi, co teraz z nimi się dzieje? - zapytał po chwili.
-Spuściliśmy im małe lanie. - odparł Amor. - Oba uciekły w kierunku Płocka...ale...kto ich tam wie...
-Ale czego właściwie oni chcą od ciebie?
-Sam nie wiem. Wymyślają coś. Jesteśmy sąsiadami więc podejrzewam że to coś chyba w tym kierunku.
Nagle obydwu kotom spadło coś na plecy. Okazało się że to Spajk i Kali.
-Nie no, wam już całkiem odbija. - zdenerwował się Zulus.
-O co ci chodzi? - zdziwił się Kali. - Nam chodzi tylko o niego. - wskazał na Amora. - Do was nic nie mamy.
-A co on wam zrobił? - zapytał Zulus.
-Nam nic. Po prostu się nie lubimy. - odparł Spajk. - Poza tym lubimy robić mu na złość.
-To dobra, my lecimy do domu. Cześć! - powiedział Kali i oba ptaki wzbiły się w powietrze.
-Nie rozumiem ich. - stwierdził Zulus gdy sępy zniknęły im z oczu.
-Ja też nie.
***
Minął miesiąc. Przez ten czas lwiątka zaprzyjaźniły się z Lalą, Amorem i Fioną. Sępy jak na razie nie wracały do Warszawy, więc Amor, Lala i Fiona zrobili sobie wakacje od Spajka i Kalego.
Gdy wrócili do Płocka, jedną dobrą rzeczą był fakt że sępy jak na razie schodziły lwom z drogi. Mimo to bez sprzeczek się nie obyło.
Amor często przyjeżdżał do brata, razem ze swymi towarzyszkami lub sam. Zulus i Sofia z dziećmi także przyjeżdżali do Amora.
Sępy wiele razy jeszcze próbowały dokuczać lwom; wystarczyło jednak żeby wielkie koty zareagowały ostrzej, oba ptaki czmychały natychmiast w obawie przed kłami i pazurami rozjuszonego lwa. Najczęściej był to Amor.
Gdy wrócili do Płocka, jedną dobrą rzeczą był fakt że sępy jak na razie schodziły lwom z drogi. Mimo to bez sprzeczek się nie obyło.
Amor często przyjeżdżał do brata, razem ze swymi towarzyszkami lub sam. Zulus i Sofia z dziećmi także przyjeżdżali do Amora.
Sępy wiele razy jeszcze próbowały dokuczać lwom; wystarczyło jednak żeby wielkie koty zareagowały ostrzej, oba ptaki czmychały natychmiast w obawie przed kłami i pazurami rozjuszonego lwa. Najczęściej był to Amor.
Piszesz bardzo interesująco i ciekawie :) Twoje posty naprawdę bardzo przypadły mi do gustu :) Oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do mnie:
http://krl-lew-4.blogspot.com/